Podarujmy mu odrobinę dobrego czasu…

 

Nie wiemy, czemu niektóre psy mają taki podły los, ale dziadunio Rudy przeżył w swoim życiu naprawdę wiele – potrącił go samochód, jakaś podła kreatura poharatała go kosą, tułał się długie miesiące, a wszystko to przez człowieka, który go wiele lat temu porzucił i skazał na niewypowiedziane cierpienie!

U starszego Pana, równie samotnego, jak on sam, w wiejskim ubogim gospodarstwie odnalazł azyl i spokój, choć miał tam do dyspozycji jedynie wyścieloną słomą komórkę.

Opiekun dbał o swoje psy, jak potrafił – sam nie zjadł, ale ostatni grosz wysupłał na karmę dla nich.

Niestety późną jesienią 2019r. Pan tak już podupadł na zdrowiu, że został zabrany do domu opieki.
Osierocony Rudy trafił pod nasze skrzydła.
Kuśtykający, słaniający się, popiskujący z bólu, obawiający się kontaktu z człowiekiem – takim go poznałyśmy.

Wstępne badania weterynaryjne potwierdziły okropny stan psa: ogromna anemia, niedowaga, fatalny stan uzębienia, pokaźna kolekcja śrutu w różnych miejscach w ciele!

Zdjęcie rtg ujawniło, że w kręgach piersiowych jest jakaś zmiana wytwórcza, która nacieka na nerwy, stąd sztywność przedniej łapy i dolegliwości bólowe.

Decyzja mogła być tylko jedna – nie zostawimy go bez opieki, zabieramy go do hoteliku!

29 grudnia 2019r. Rudy pojechał do swojego bezpiecznego i ciepłego azylu (hotelik Tymczasik w Konarach pod Częstochową).

Zdecydowaliśmy, że wspólnie ukradniemy dla niego trochę dobrego czasu – oby jak najwięcej…
Mieliśmy nadzieję, że uda nam się oszukać smutną dolę i podarować mu na końcówce życia tyle miłości i opieki, by zapomniał o latach cierpienia, jakie już za nim.

W hoteliku Rudy odżył, nabrał sił i wigoru. Został porządnie zdiagnozowany, a nawet dwukrotnie zoperowany (resekcja części uzębienia i kastracja) – wszystko to zniósł bardzo dzielnie.

Regularne pożywienie, wsparcie farmakologiczne i czuła opieka postawiły go na łapy tak skutecznie, iż zaczynamy mieć nadzieję, że może na końcówce życia znajdzie się dla niego prawdziwy dom?

Rudy dogaduje się z psami, więc śmiało mógłby trafić do domu, w którym są już psy.

Nadal obawia się dotyku i nie pozwala się głaskać, ale swoją sympatię i wdzięczność wobec opiekunów wyraża radosnym merdaniem i poszczekiwaniem. Tak jak umie dialoguje z człowiekiem 🙂

Jest bardzo sympatycznym psem, który ma swoje zdanie, rytuały – prawdziwy psi dziadek.

Jego wiek i stan zdrowia wymagają stałego wspomagania lekami, ale dobrze je toleruje i czuje się jak na swoje lata całkiem nieźle.

 

Kontakt w sprawie adopcji: 665-427-891 i 608-09-09-89.

 

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.
Więcej informacji o cookies znajdziesz na stronie: wszystkoociasteczkach.pl
Klauzula obowiązku informacyjnego

Zamknij