W moich oczach mieszka strach…

 

Dzień dobry.
Od niedawna mam na imię Kokos i tak się przedstawiam – poprzednie imię wiąże się z bardzo złym życiem, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć, więc cieszę się, że dostałem nowe. Nowiutkie imię to może i nowiutkie życie dostanę?

Kiedyś byłem bity, nawet nie wiem za co? Nic złego nie robiłem, starałem się być dobrym, grzecznym psem, ale widocznie za mało, bo właściciele wciąż byli niezadowoleni ze mnie…
Boję się teraz kija, wyciągniętej nogi (z kopa też zaliczyłem kilka razy) i agresywnych pokrzykiwań.
Starałem się ze wszystkich sił nie narażać na gniew ludzi, ale oni i tak znaleźli powód, żeby się mnie w końcu pozbyć: wsadzili mnie do samochodu, wywieźli gdzieś daleko i z niego wypchnęli. Próbowałem znaleźć drogę powrotną, bo co prawda był to bardzo zły dom, ale jedyny, jaki znałem, a na ulicy nie umiałem znaleźć nic do jedzenia, nie wiedziałem też, gdzie się schronić. Niestety żadnego tropu nie umiałem wychwycić i tak się błąkałem między obcymi gospodarstwami.

I chyba jakiś psi Anioł nade mną czuwał, bo już po kilku dniach jakaś Pani dała mi jeść, pić, a później przyjechała druga i zabrała do swojego domu. Tutaj uczę się, że można żyć bez bicia i kopania, że można mieć dwa razy dziennie jedzenie i spanie na łóżku i że nie wolno sikać gdzie się chce, tylko na zewnątrz, i że ręce to głaszczą a nie biją, a nogi służą ludziom do chodzenia a nie do kopania.

Wszystko jest super, ale podobno ten dom to tylko taki przejściowy jest, tymczasowy się nazywa (jest tu jeszcze trójka takich jak ja), a tak naprawdę czeka na mnie inny, tylko jeszcze nie wiemy gdzie…. W sumie to się cieszę trochę, bo tu jest bardzo fajnie, ale dwa psy mnie nie lubią i chyba już bym chciał, żeby ten dom dla mnie się znalazł, bo nie lubię być podgryzany… Nawet w zabawie.

Nie wiem, ile mam lat, pan doktor u którego byłem mówi, że jakieś 3-4. Może, nie znam się na czasie. Ten sam pan doktor dał mi tabletki na robaki i zastrzyki, które podobno mają mnie ochronić przed jakimiś wirusami. No i jeszcze coś zrobił, czego nie mogę mu darować :/ Klejnoty mi wyciął! Tak że progenitury już nie spłodzę… Ale to może i dobrze, jakby moje dzieci miały trafić tak jak i ja, to niech lepiej w ogóle na świat nie przychodzą.

Lubię bardzo spacery, nie lubię jechać samochodem – źle mi się to kojarzy, więc piszczę całą drogę, ale pracuję nad tym.

Lubię wszystkie psy, zwykle umiem się z nimi dogadać bez pokazywania zębów, no chyba że to obce psy, zagrażające mojemu “stadu” – wtedy pokazuję całą klawiaturę i jestem gotów bronić swoich domowników wątłą piersią!

Nie lubię, jak mi się robi zdjęcia – nie wiem czemu, ale boję się tego czegoś wycelowanego we mnie i chciałbym wtedy uciec. Podobno to niedobrze, bo zdjęcia są potrzebne, żeby mnie nowy opiekun zauważył i zechciał – liczę na to, że te kilka fotek co pozwoliłem sobie zrobić wystarczy…

Ludzi kocham, pomimo złych doświadczeń… widać głupi naiwniak jestem, bo wierzę, że większość z nich jest dobra, a moi pierwsi właściciele to wyjątki (potwierdzające regułę).

Bardzo proszę – jeśli Ci się choć trochę spodobałem, nie bijesz zwierząt i możesz przyjąć mnie pod swój dach zadzwoń do mojej tymczasowej opiekunki i obgadaj z nią wszystko 🙂 Ja mogę obiecać, że będę Ci wdzięczny do końca mojego życia i że będziesz miał we mnie wiernego przyjaciela.

Obecnie mieszkam w gminie Przyłęk, 26-704.

 

Kontakt w sprawie adopcji: 608-09-09-89.

 

Jaki dom/opiekun dla Kokosa?

  • najchętniej z suczką rezydentką

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.
Więcej informacji o cookies znajdziesz na stronie: wszystkoociasteczkach.pl
Klauzula obowiązku informacyjnego

Zamknij