Bigos

Bigos dostał od nas szansę na życie. Zabrany ze Schroniska w Tomaszowie Maz, przebywa obecnie w Hotelu ze Szkoleniowcem. Ma 8 lat. Bigos został kilka lat temu adoptowany ze Schroniska w TM. Kilka lat pilnował firmy. Przez kilka lat było wszystko w porządku, swoje zadania wypełniał wzorowo, w zamian za jedzenie i budę. Latem 2013 został oddany przez właściciela, gdyż podobno zagryzał mniejsze zwierzęta. W Schronisku początkowo było wszystko dobrze. Wychodził na spacery, dawał się głaskać. Lecz Schroniskowa rzeczywistość pochłonęła go bez reszty. Bigos zaczął się poddawać. Robił się coraz to bardziej nerwowy. Według Behawiorystów, był to pies do wyprowadzenia, niestety - diagnoza na tą chwilę była błędna - Bigos ugryzł Behawiorystkę na pierwszej wizycie. Postanowiliśmy działać, szukać, drążyć, nie chcieliśmy go zostawiać w takim stanie - załamanego, przerażonego, samotnego. Wszyscy powoli się od niego odwracali. Znaleźliśmy Pana Maćka - pracował z agresywnymi psami w Schronisku w Łodzi. Dzięki niemu uwierzyliśmy, że jest o co walczyć, że z Bigosem da się pracować, że to pies strasznie skrzywdzony. Po zebraniu deklaracji na hotel postanowiliśmy przejąć nad nim opiekę. Schronisko to nie miejsce w którym można pracować z takim psem, jemu potrzebny spokój i wyciszenie. I przede wszystkim intensywna praca i nauka. Bigos mimo wieku ma dużą chęć życia. To dominujący i silny pies, lubi głaskanie i prosi o pieszczoty. Ze względu na jego siłę i charakter szukamy dla niego odpowiedzialnego i stanowczego opiekuna. Warunkiem adopcji Bigosa jest przeprowadzenie wizyty przedadopcyjnej i podpisanie umowy adopcyjnej.

Jamajka

9 miesięczny szczeniak, odebrany z rodzeństwem i mamą z katastrofalnych warunków. Bity i głodzony, jedna z jej siostrzyczek nie przeżyła tego. Obecnie Jamajka przebywa w psim hotelu i poznaje co to miłość i dobroć ze strony człowieka. Uczy się szybko i chętnie. Jest zdrowym, uroczym szczeniakiem, który sprawi masę radości swojemu nowemu Państwu. Jest zaszczepiona, zdrowa i czeka może właśnie na Ciebie? Jamajka bardzo chętnie się uczy, uwielbia pracować z człowiekiem, będzie świetna w psich sportach.
Jamajka będzie psem średnim , około 20-25 kg .

Jasio

Od środy 18.09.2013 r. Janek przebywa w hoteliku Ciemna...cicha noc... Młody mężczyzna kroczy ulicą...Przechodzi przez most... Spod mostu dobiega skomlenie psa...WOŁANIE O POMOC. Bez namysłu mężczyzna zbiega na dół, rusza na ratunek i całe szczęście UDAŁO SIĘ! Pod mostem, w rzece uwięziony został przerażony Staruszek, kundelek... Czekał na śmierć przywiązany do drzewa, gdzie za dnia z pewnością nikt by go nie usłyszał. Całe szczęście Starowinek żyje, ale trafił do schroniska...Leży przerażony,pozbawiony sił i nadziei w małej klatce. Biedak jest przygłuchy i mocno niedowidzi. Może mieć koło 10 lat. Potrzebuje kogoś, kto na stare lata podaruje mu bezpieczeństwo, kto nie opuści go w potrzebie...Szukamy DT lub DS, dopóki jeszcze nie jest za późno... Jasio jest około 10-letnim, może starszym psiakiem. nie widzi, nie słyszy. Ma problemy z poruszaniem się. Prawdopodobnie dochodzą do tego problemy hormonalne. Jasiek to pies bez najmniejszych szans na przeżycie w schronisku.

Kacper

Kacper trafił do bezpłatnego domu tymczasowego, był nim Hotel Lupus, który z naszym Kacprem pracował i pokonał jego lęki i fobie... Między innymi awersję do mężczyzn i dzieci. Kacper znalazł fantastyczny dom stały:) Dziękujemy Pani Marcie:) IMIĘ: Kacper WIEK: 3 lata ROK URODZENIA: 2010 ROZMIAR (S/M/L/XL): XL Kacper został znaleziony przy schronisku w Tomaszowie - przywiązany DO KOSZA! Ludzie są okrutni, porzucając tak wspaniałego zwierzaka, i nie mając odwagi, żeby osobiście oddać go do schroniska. Kacper po znalezieniu był ogromnie wycofany i przerażony. W jego oczach widać ogrom smutku, ale po jakimś czasie zaczął ufać pracownikom schroniska, zaczął ,dochodzić do krat, nieśmiało ruszając ogonkiem. Teraz już grzecznie, dzielnie spaceruje, przełamał się :) Wymagało to pracy, ale opłaciło się :) Mimo że jest olbrzymim psem, jest bardzo ŁAGODNY i mądry. Taki kochany MISIO. Ten pies potrzebuje normalnego, ciepłego domu z podwórkiem. Kacper jest odpchlony, zaszczepiony i odrobaczony, wykastrowany.Czekamy na kastrację. Kacper powinien trafić do domku bez dzieci, zle na nie reaguje, widocznie musiał mieć jakies traumatyczne doświadczenia w kontaktach z dziećmi. Kacper potrzebuje - MIŁOŚCI, CIEPŁEGO JEDZENIA i choć chwili ZAINTERESOWANIA.

Lejek

Od 22.06.2014 r. kolejny nasz podopieczny! Jeszcze tylu psiaków pod opieką nie mieliśmy - chyba oszalałyśmy, ale jak nie pomóc? Jak się odwrócić od takiego maleństwa? Obecnie przebywa w hoteliku, mieszka w domowych warunkach. Jest bardzo chory.
-------------------------
Lejka znalazła mieszkanka Mokotowa na ulicy i przygarnęła na chwilkę do domu. Pies od kilku dni błąkał się po jej okolicy, podobno został zwyczajnie wyrzucony, bo stary, niepotrzebny, uciążliwy, chory...
Lejek ma wstępną diagnozę weterynaryjną. Jest chory na cukrzycę, serce i jest niewidomy.

To 3 kg maleństwo w wieku ok 15 lat zostało po prostu wyrzucone jak śmieć. Jego właściciel chciał aby tam skonał.

Lejek nie mógł zostać u osoby, która jako jedyna dała mu schronienie. Nie było też po pierwszych jego ogłoszeniach chętnego domu. Jego stan wymaga codziennych zastrzyków i wizyt u weta, dlatego zdecydowaliśmy się pilnie przewieźć go do jedynego miejsca jakie wiemy, że jest w stanie podołać temu zadaniu - do hoteliku Tymczasik w Konarach koło Częstochowy.

Jego właścicielka - pani Ewa ma doświadczenie w opiece nad staruszkami, nad psami chorymi, w tym na cukrzycę właśnie. A co najważniejsze, potrafi sama robić zastrzyki, kroplówki itp, za co normalnie trzeba płacić u weterynarza, a co w wypadku psa bezdomnego jest nie lada obciążeniem.

Lejkowi nie zostało wiele życia, niestety, jest chorym staruszkiem, jednak dobrze aby spędził ostatnie dni otoczony opieką nie tylko weterynaryjną ale i ludzką czułością.
Wiecie że u Pani Ewy z Konar tak będzie.

Bardzo prosimy o to aby Lejek mógł tam być. Mimo wielkiego serca, żaden hotelik nie jest w stanie utrzymać psa bez środków. Lejek zaś będzie potrzebował opieki weterynaryjnej.

Prosimy Was więc o pomoc dla Lejka o nawet najmniejsze wpłaty stałe i jednorazowe. Na wagę złota wszelkiego rodzaju pomoc materialna, karma, leki, środki higieniczne. Zagwarantujmy temu psu godny koniec życia.

Lejek jest podopiecznym Fundacji Amicus Canis, która, mimo że z Tomaszowa, jako jedyna odważyła się wziąć pod swoje skrzydła tego starego, schorowanego psiaka. Jest to jednak dla niej ogromne obciążenie, dlatego bez Państwa pomocy nie poradzimy sobie. Wszelkich wpłat na rzecz Lejka prosimy dokonywać na konto fundacji

Leoś

Leoś – bystry, wesoły i pogodny szczeniak szuka dobrego domu.

Leoś urodził się na wsi. Jego domem była stara komórka. Jedzeniem suchy chleb. Miał jednak szczęście, znaleźli się dobrzy ludzie, którzy zabrali go wraz z rodzeństwem do psiego hotelu. Tam Leoś uczy się nowego, szczęśliwego życia oraz pozytywnych relacji z człowiekiem. Brakuje mu tylko swojego kochającego domku. Jest psem, który chciałaby mieć własny dom-taki na całe życie. Szuka go, gdyż nie może dłużej przebywać w hoteliku.
Jest psim podrostkiem lojalnym wobec opiekuna i bardzo delikatnym. Musi najpierw poznać człowieka by nabrać zaufania.
Jest zdrowy, odrobaczony, zaszczepiony. Łatwo nawiązuje kontakt.
Warunkiem adopcji jest wizyta przed i poadopcyjna oraz podpisanie umowy adopcyjnej.

Leoś ma 9 miesięcy

Lupus

IMIĘ: LUPUS WIEK: 12 lat ROK URODZENIA: 2001 ROZMIAR (S/M/L/SL): M KASTRACJA: nie ZASZCZEPIONY: tak ODROBACZONY: tak CZIP: tak STOSUNEK DO CZŁOWIEKA: Lupus podchodzi do człowieka, ale robi to ostrożnie, z pewnym dystansem. Zapewne spowodowane to jest powolną utratą zmysłów związaną z wiekiem pieska...Gdy jednak zbliży się do Ciebie, a Ty go głaszczesz, jest w siódmym niebie :) To bardzo spokojny pies :) Lupus to bardzo spokojny, łagodny, przyjazny psiak. Porusza się powoli, na spacerze chodzi grzecznie, nie ciągnie...To sędziwy psiak, który już nie ma tyle sił, co kiedyś. Znaleziony w okolicach schroniska, uwięziony w studzience. Jednak po wyjściu czekała go nie wolność, tylko więzienie, W schronisku przebywa od listopada 2012 roku. Lupus już jest stary...Starość już go dopadła...Powoli zabiera mu słuch...wzrok...sprawność...Z czasem zabierze mu coś najcenniejszego...życie...Nie pozwólmy, by stało się to w schronisku, nim Lupus zazna prawdziwej miłości, troski, opieki.Od czwartku jest w dt, ma swoją budę, swój wybieg, głaskanie do woli, ale brakuje mu własnego domu...

Migotka

Migotka ma zdiagnozowaną cukrzycę, potrzebuje ciepłego domku. Sunia potrzebuje odpowiedzialnej osoby, która będzie pamiętała o podawaniu insuliny (2 razy dziennie) oraz karmieniu specjalistyczną karmą. Tylko tyle ... Wiemy już jak trudno jest znaleźć dom dla psa chorego, ale również i to, że jest to możliwe! Schronisko to nie jest miejsce dla żadnego psa, a zwłaszcza dla maleńkiej, około 5 kilogramowej suni, która kocha ludzi i lgnie do każdego. Pomóżcie szukać jej domku! Cukrzyca u psa to taka sama choroba jak u człowieka, jednak ludzi nikt za to nie skazuje na odepchnięcie... Osoba, która adoptuje Migotkę lub da jej choć dom tymczasowy może liczyć na pomoc Fundacji Amicus Canis w leczeniu psa. Migotka ludzi wita z wielkim entuzjazmem, ciągle chciałaby być głaskana i chętnie wskakuje na kolana. Jest dość aktywna na spacerze, wszystkim komunikuje, że nadchodzi Zamknięty boks w schronisku to nie jest miejsce dla niej! W pomieszczeniu stara się zachować czystość. Jej wiek oceniono na ok 8 lat. Kto chciałby dać dom Migotce i uratować jedno psie życie???

Miron

Witaj mój przyszły Panie. Może mnie zechcesz? Wiem, nie jestem taki zdrowy, jakbyś chciał…. Nie jestem tez całkiem sprawny, chociaż bardzo się staram. Pewnie dlatego ani Ty, ani nikt inny nawet nie pomyśli o tym, żeby mnie ze sobą zabrać. Zabrać i dać mi dom. Ktoś kiedyś mnie porzucił, czekałem, kochałem… Biegłem za każdym autem licząc, ze to Ty. Aż w końcu ktoś mnie potrącił… Nie mogłem się ruszać i byłem sam….
I pewnie byłoby po mnie, gdyby nie pomoc Dobrych Ludzi, którzy mnie znaleźli, wyleczyli, nakarmili, a teraz wiem,że szukają tego jedynego Człowieka dla mnie. Ciągle mi powtarzają,że na pewno ktoś taki istnieje. Będę Cię kochał tak jak tylko pies potrafi kochać. Umiem biegać, ale czasami mam z tym problem i muszę chwilkę odpocząć, bo jedna łapka nie zawsze się mnie słucha.

Wiem, że trzeba się załatwiać na dworze i tak robię, ale czasami zdarzają mi się przygody w domu… to naprawdę nie moja wina, staram się , tylko czasami moje ciało mnie nie słucha… Baaardzo lubię szczekać, muszę przyznać,że podoba mi się mój głos. To jedyna moja wada. Lubię inne psy, nawet koty, chociaż one nie chcą się ze mną bawić. Jednak najbardziej kocham ludzi, kocham jak mnie głaszczą i przytulają. Pozwalam im zrobić ze sobą wszystko: obcinać pazurki, czesać, robić zastrzyki, które bardzo bolą.
Wszystko, byle tylko byli ze mną. I ciągle czekam – może na Ciebie?
Miron ma dopiero półtora roku, w swoim króciutkim życiu poznał co to bezdomność, głód, chłód i ogromny ból. Przez długi okres czasu nie chodził. Leczony, rehabilitowany jest prawie sprawnym psiakiem. Jednak zawsze będzie psiakiem specjalnej troski.

Miron od połowy czerwca przebywa w bezpłatnym domu tymczasowym. Pokrywamy tylko koszt karmy Mirona i leczenie.

Miziak

Miziak ma 9 miesięcy , jest zdrowy, zaszczepiony i odrobaczony. Maluch ma mnóstwo energii, uwielbia się bawić i biegać. Wyrośnie na psa dużego (około 20-25 kg ) , mamą jest mix wyżła niemieckiego. Do szczęścia brakuje mu tylko własnego posłanka, miseczki, zabawek i przede wszystkim kochającego człowieka. Kontakt w sprawie adopcji : KolopotowskaA@interia.eu , 694-195-5097

Tami

Tami słodka 9 miesięczna suczka do adopcji!

Tami – sama słodycz, delikatność i miłość. Tami ma 9 miesięcy , będzie sporym psem (20-25 kg ). Urodziła się na wsi, nie miała budy, ani miski. Nie znała człowieka. Szczęście się jednak do niej uśmiechnęło, znalazła ją tam dobra dusza, która umieściła Tami w hotelu dla psów. Sunia okazała się wspaniałym, wesołym i kontaktowym szczeniakiem.
Tami jest zdrowa i zaszczepiona .
Tami szuka odpowiedzialnego domu, gdzie nikt nigdy jej nie skrzywdzi.

Tedi

Tedi to ok. 4-letni średniej wielkości psiak, który przebywał w schronisku w łódzkim. Tedi bardzo źle znosił pobyt w schronisku z uwagi na fakt, że był obiektem ataku innych psów. Prawdopodobnie dzieło się tak z powodu kalectwa Tediego. Tedi ma stary uraz łapki i przez to kuleje. Każdy dzień w schronisku był dla Tediego dosłownie walka o życie. Jako psiak zupełnie niekonfliktowy, całe dnie spędzał w kącie, próbując zostać niezauważonym przez inne psy. Dzięki wolontariuszkom Tedi został zabrany ze schroniska i umieszczony w domu tymczasowym w okolicach Warszawy. Okazało się, że dla Tediego najważniejszy jest człowiek. Można wykonywać przy nim wszelkie zabiegi pielęgnacyjne. Potrzebuje do szczęścia tylko ludzkiego towarzystwa. Jest przyjaźnie nastawiony do innych psów. Lubi dzieci. Tedi jest wykastrowany. Warunkiem adopcji Tediego jest przeprowadzenie wizyty przedadopcyjnej i podpisanie umowy adopcyjnej. Podaruj temu wspaniałemu psiakowi kochający dom. Być może Tedi czeka własnie na Ciebie? Tedi mieszka w hotelu dla zwierząt

Tito

Piesek został znaleziony na początku marca przez wolontariuszkę ze schroniska w Łowiczu. Biegał sam po ulicach niedaleko targowicy, czyli miejsca porzuceń niechcianych psiaków. Zapewne ktoś go tam wywiózł i zostawił. Piesek był wychudzony, zaniedbany, jego skóra i sierść były w opłakanym stanie. Był bardzo głodny, zrezygnowany szukał jedzenia w śmietnikach. Już w schronisku okazało się, że Tito jest starszym 10 – 12 letnim pieskiem, łagodnym, ufnym, spokojnym i spragnionym miłości człowieka. Na prawej dolnej powiece ma narośl, która rozrasta się do środka. Przy odbycie 2 małe guzki i trzeci większy zlokalizowany dokładnie na zwieraczu. Tito ma okropny bałagan w jamie ustnej – kamień, braki w uzębieniu i stan zapalny. Taki los zgotował mu „kochający” właściciel. Nie dbał o psa, źle żywił, a na koniec wyrzucił jak zbędny śmieć. W schronisku mały Tito nie mógł się odnaleźć. Całymi dniami leżał w swojej budzie, czasami wystawiał tylko główkę. Kiedy odwiedzały go wolontariuszki podchodził do krat boksu, wkładał nosek między szczeble i przeciągle wył, aż bolało serce.
W wyniku sprawnego działania kilku osób, Tito został objęty opieką fundacyjną i zabrany do domowego hoteliku. Niestety po badaniach lekarskich okazało się, że pies jest bardzo ciężko chory – ma niewydolność nerek. Rozpoczęła się walka o życie. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu tymczasowych opiekunów i wsparciu ludzi o wielkim sercu udało się uratować Tito. Już zawsze będzie pod opieką weterynarza, musi jeść specjalną karmę weterynaryjną dla psów z niewydolnością nerek, ale żyje, a jego stan jest stabilny. Aukcja ma na celu zebranie funduszy na 3 zabiegi dla Tito. W pierwszej kolejności musi zostać usunięta narośl z powieki, ponieważ rozrasta się ona do wewnątrz. Drugi planowany zabieg to sanacja jamy ustnej. Jest to bardzo ważne, bo zgniłe ząbki i stan zapalny powodują dolegliwości bólowe. Ostatnim zabiegiem będzie usunięcie i przebadanie guzków z okolicy odbytu. Tito potrzebuje również pieniążki na karmę weterynaryjną i suplement diety dla psów chorych na nerki Ipakitine.

Tola

HISTORIA Toli: Zgłoszenie do Schroniska - piesek leży na chodniku przy ul. Sterlinga w Tomaszowie i się nie może ruszyć. To była TOLA. Nie miała sił na nic, na to żeby się podnieść, żeby zrobić krok. Zabrano ją do Schroniska. Widok tego co Tola ma na brzuszku wywołał u mnie strach i płacz. Bezsilność - bo co ja mogę z nią zrobić? Jedyne co nam pozostało - prosić Was o pomoc. W znalezieniu małej domu - choćby tymczasowego. Warunki schroniskowe, w których nie ma sterylnych warunków, były męczarnią dla Toli.

Była w strasznym stanie - fizycznym i psychicznym. Schronisko oszacowało wiek Toli na 8 lat. Jest częściowo ślepa, ma chore serduszko. Podejrzewano również wodobrzusze oraz chorobę Cushinga.

Tydzień później TOLA - a właściwie Żabka - dzięki wydarzeniu znalazła swoich właścicieli - a właściwie właściciele odnaleźli ją. Zostali zobowiązani do leczenia suczki. Tola wróciła do swojego domu, otrzymywaliśmy jednak sygnały, że nikt o nią nadal nie dba. Nie mówiąc o opiece lekarskiej. Zgłosiliśmy to do schroniska.

Kierownik Schroniska pojechał sprawdzić co u Toli - niestety jej zdrowie, jej stan był jeszcze gorszy niż ten sprzed kilku tygodni. Chcieliśmy szukać małej choćby Domu Tymczasowego lub Hotelu - niestety było to niemożliwe. Póki Właściciele którym odebrano sunię nie podpisali zrzeczenia - sunia nie mogła być nasza. Miało zostać wszęte postępowanie administracyjne przeciwko nim, które ciągnąć się miało miesiącami. Przez ten okres niestety Tola musiała by przebywać w schronisku. Na szczęście Właściciele podpisali zrzeczenie i Toleńka była już NASZA! W Schronisku była bezpieczna i leczona, ale potrzebowaliśmy na szybko znaleźć jej choćby hotel lub DT. 1 kwietnia 2014 r. dzięki determinacji Blanki, Anety i Gabi Tola pojechała do domku tymczasowego.

W dniu 21.06.2014 r. odeszła - kochana i szczęśliwa. Dostała niecałe trzy miesiące godnego życia.

Wituś

Od wczoraj szeregi Amicusów powiększyły się o Witusia :) Od wczoraj Wituś już nie ma numeru 167/12! Od wczoraj losy Witusia pisane są literką "W" jak "WOLNOŚĆ" :) Spełniło się nasze kolejne marzenie!
Jaki jest Wituś? Wituś to wspaniały, uroczy pies, który w tomaszowskim schronisku przebywał od maja 2012 roku. To już dwa lata. Jak długo jeszcze? Z Witusiem działo sie coraz gorzej...zamykał się w sobie, a jego łapki powoli odmawiały posłuszeństwa. Ostatnio nie miał nawet siły wstać, a jego oczy były przepełnione ogromnym smutkiem. Jedyną nadzieją dla niego jest ADOPCJA.
Nie mogłyśmy dłużej czekać. Postanowiłyśmy zabrać Witusia do hoteliku! Postanowiłyśmy zakończyć niewolę! Teraz prosimy- potrzebujemy pomocy w utrzymaniu chłopaka. Hotelik kosztuje, a Wituś jest schorowany. Ze wzgeldu na swoja nadwagę, kregosłup odmówił posłuszeństwa. Wituś ma SPONDYLOARTROZĘ- musi przyjmować leki przeciwzapalne i spożywać karmę light! Każdy grosik będzie dla nas ogromną pomocą :)
Wituś ma 7 lat. Jest masywnym kundelkiem sięgającym do kolana. Jest dłuuugi jak jamnik, ale dość mocno w sobie zbudowany. Jest rozkoszny, ze swoimi króciuteńkimi łapkami.

Wituś przez 5 lat miał właściciela. Z pewnością kochał go całym swoim sercem. Nie wiemy dlaczego został porzucony na jednej z tomaszowskich ulic. Wituś też tego nie wie. Bardzo przeżywał pobyt w schronisku, w zamknięciu. Ciągle wierzył i ufał, że jego kochani ludzie lada moment przekroczą bramę schroniska i zabiorą go do domu. Do jego posłania i miseczki.

My wiedziałyśmy, że tak już się nie stanie. Liczymy jednak na to, że znajdzie się odpowiedni, nowy dom dla Witka. Wituś to grzeczny i mądry pies. Z wielką nadzieją dobiegał za każdym razem do krat boksu, obecnie nawet na to nie ma siły na intensywny ruch. Wituś nie jest nachalny, podchodzi do człowieka delikatnie i patrzy prosto w oczy.

Witek uwielbia pieszczoty, oddałby wszystko za dotyk ludzkiej dłoni. Wciąż czeka na swoją ludzką bratnią duszę, czas mija i nic...

Wituś jest wykastrowany, zaczipowany i zaszczepiony. Gotowy do adopcji po wypełnieniu ankiety adopcyjnej oraz przeprowadzeniu wizyty.

Żwirek

Nasz nowy podopieczny - ŻWIREK. Żwirek jest stary jak świat... Pozostało mu pewnie niewiele czasu... Przez wiele lat miał swojego jedynego Pana. To on był dla Żwirka całym światem... Jakiś czasu temu Przyjaciel odszedł....NA ZAWSZE... A Żwirek został sam- zupełnie sam... Nie chce go rodzina jego zmarłego właściciela... Nie chce go nikt z sąsiadów... Wprawdzie Żwirek ma się, gdzie schronić, ma otwarte drzwi do opuszczonego domu... Dobrzy ludzie przynoszą mu pod płot jedzenie i picie... I pomyślałam SUPER! Troszczą się o niego! Przecież może wyjść, pobiegać, żyć na wolności, a Żwirek kocha tą swoją "wolność", ale... On tak lgnie do człowieka...tak pragnie dotyku ludzkiej dłoni... Tak chce być kochany, chciany, chce należeć do kogoś...Chce być komuś oddany... Może wie, że to już niedługo...że już niedługo przyjdzie mu odejść za Tęczowy Most... Może nie chce być wtedy sam... Nie wiem...ale my nie możemy przejść obojętnie obok jego tragedii, a jego tragedią jest samotność... Nie pozwólmy mu odejść we własnej samotni, bez czuwającego nad nim człowieka. Błagamy! Znajdźmy dom. Żwirek ma koło 16 lat! Pod opieką Fundacji od 25 stycznia 2014r. Zabrany z tomaszowskiej ulicy, bo jego sytuacja była już beznadziejna. Nie miał sił stawać na łapach. Mróz go wykańczał. Dom po zmarłym właścicielu był otwarty na ościerz, wiało, było zimno. Nie mogliśmy na to patrzeć. Żwirek przebywa w hotelu dla zwierząt u Asi. Ma tam cudowną opiekę. Dziękujemy wszystkim darczyńcom za możliwość utrzymywania go w godnych warunkach.