Aga

AGA - od 07.08.2014 r. nasza nowa fundacyjna podopieczna :)
Zabrana z dnia na dzień z tomaszowskiego schroniska. Sunia z depresją, mocno zamknięta w sobie. Liczymy na to, że umieszczenie jej w dobrym hoteliku zdziała cuda i nasza Aga na nowo zacznie cieszyć się życiem!
--------------------
Schronisko dla zwierząt to nie tylko spacery, uśmiechnięte mordeczki. Schronisko to przede wszystkim opuszczone, pozbawione domu psiaki. Psiaki czekające z nadzieją na ten jeden jedyny dzień, gdy bramy schroniska przekroczy ich Przyjaciel i zabierze je stąd do domu.
Niektóre z nich powoli już tracą nadzieję...
Taki stan dotknął Agę ze schroniska w Tomaszowie. Jest zrezygnowana, apatyczna, Najczęściej, gdy ją widzieliśmy, leżała i ślepo wpatrywała się w kraty. Ten widok zabijał!

Decyzję o zabraniu Agi z tomaszowskiego schroniska podjęliśmy ekspresowo. Każdy dzień tam był dla niej nie do zniesienia. Zamykała się w sobie coraz bardziej.

Aga ma 5 lat. To psiak idealny do domu rodzinnego. Jest bardzo miłą suczką. Delikatną i grzeczną. Do ludzi jest cudowna, łagodna, to taki malutki Pieszczoszek. Bardzo lgnie do człowieka, ale nie jest nachalna. Agusia jest niewielka, sięga zaledwie do kolana, wiec idealnie nadaje się zarówno do mieszkania, jak i do domku. Na spacerku chodzi grzecznie, nie ciągnie.

Aga czeka na swój dom, na szansę, by pokazać, jaka jest oddana i jak potrafi kochać... Ona musi znaleźć dobry domek, cichy i spokojny. Póki co jest w hoteliku, na który fundacja nie ma środków, stąd apel o pomoc.

Rok urodzenia: 05.2009

Aga jest wysterylizowana, zaszczepiona, zaczipowana i odrobaczona - gotowa do adopcji.

Bajka

Nasza podopieczna - BAJKA. Zabrana z tomaszowskiego schroniska 25 października 2013r. Ma około 8 lat. Bajka ma tylko śliczne imię. Imię, które nadali jej pracownicy schroniska. Tylko to ma... i 8 lat jeszcze ma, szorstką sierść ma i... nic więcej nie ma. Bajce opowiadamy bajki, ze koszmar się skończy, ze nie będzie się trzeba chować do zimnej budy, Bajka nie bardzo nam wierzy, bo nie wie, że baśnie się kończą happy endem. Jednak mamy nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto ją zabierze do domu i uczyni Bajce życie bajką.. Bajka jest suczką zdrową, przed zabraniem jej do hoteliku zrobiliśmy wszystkie najpotrzebniejsze badania - jest zdrowa jak ryba! Jest nad wyraz spokojna i zrównoważona. Przez bardzo długi czas Bajka nie wychodziła z budy. Gdy zaczęła z niej wychodzić, nie mogliśmy jej namówić na spacer. I tak mijały miesiące, wszystkie schroniskowe psiaki wychodziły poza boks się wybiegać, a Bajeczka dalej w kojcu. Na widok smyczy bała się i rozpaczliwie uciekała. Dzięki determinacji wolontariuszy - udało się! Dopiero kilka miesięcy temu Bajka wyszła na swój pierwszy spacer. To był dla nas i dla niej ogromny sukces. Obecnie Bajusia przebywa w Domu Tymczasowym, razem z naszym fundacyjnym Lupsem w kojcu. Staruszki przypadły sobie do gustu i nie odstępują się na krok. Szukamy dla Bajeczki domu spokojnego. Szukamy łagodnych i kochających opiekunów, którzy dadzą jej poczucie bezpieczeństwa i mnóstwo miłości. To sunia, która przez wiele miesięcy nie ufała ludziom, która uciekała na ich widok. Obecnie to kontaktowa sunia, ale potrzebująca stabilizacji i równowagi.

Bambo

"Malutki Bambo jest na tymczasie,
czarną ma sierść i nie jest w rasie
figluje chętnie przez cały dzionek
aż mu z radości wachluje ogonek.

A gdy do domu opiekunka wraca,
Bambo z radości na grzbiet się przewraca:
malutki brzuszek jej prezentuje
licząć,że głaski mu zafunduje.

Czasem coś spsoci, pogryzie kapcia,
raz się przez niego wywróciła babcia
i Pańcia krzyczy - Bambo,nieładnie!
a Bambo za to jej smaczka skradnie :)

Ten śliczny psiaczek kocha każdego,
więc niech wyjaśni mi ktoś dlaczego
domku dla niego stałego nie mamy
chociaz się bardzo o niego staramy ?"

Mały czarny Bambo przeszedł już wiele w swym króciutkim życiu. Jego Pan zmarł i biedny, mały Bambo błąkał się 2 miesiące po ulicy. Łasił się do każdej napotkanej osoby. Z opowieści ludzi wiemy, że dzieciaki biegające po osiedlu świeciły laserem w oczy maleńkiego Bambo laserami - tak dla zabawy. Biedak tułał się po ulicy, aż w końcu trafił na dobre dusze, które postanowiły zmienić jego los :) Obecnie przebywa w Domu Tymczasowym oczekując na swoich nowych Opiekunów. Bambo jest wesołym, chętnym do zabawy psiakiem. Ma dopiero rok. Nie ma w nim za grosz agresji, nade wszystko uwielbia inne psy i koty, najchętniej zamęczyłby je zabawą i lizaniem. Zachowuje czystość w domku, nie niszczy. Uwielbia zabawy piłeczką i gryzienie kostek. Bambo jest zaszczepiony i odrobaczony. Za tydzień przejdzie kastrację.

Barney

Przedstawiamy Wam Barneya :)
Poznajcie jego historię!
Cofnijmy się kilka miesięcy... W schronisku rozbrzmiewa dzwonek telefonu.
Głos w słuchawce:
"-Można oddać psa do schroniska?
-Proszę powiedzieć, co się dzieje?
-Nic, chcę oddać psa, bo jest już stary i czas u niego na emeryturę. Już sie nie przyda. Każdy element się kiedyś zużywa."
Dostaliśmy chwilkę na znalezienie domu.
Psiak nie był zachudzony, ale za to bardzo bojaźliwy. Bał się do nas podejść, bał się hałasu. "Bał się własnego cienia"...Za kratami mógł zamknąć się zupełnie.
Nie wyobrażaliśmy sobie, by kolejny Biedak- psiak, który całe dotychczasowe życie służył swojemu Panu, dostał taką nagrodę! Musieliśmy temu zapobiec!
No to hop! i do dzieła!
Kilka dni i stał się CUD! Odezwała się Kamila: "Chcę mu pomóc, chcę go wziąć na DT :) Wyprowadzimy go na prostą i znajdziemy cudowny dom :)". Motyle w moim brzuchu były nie do opanowania :)
Po przyjeździe do DT zdiagnozowany:
- rozległe prosówkowe zapalenie skóry, na tle alergii pchlej
- liczne zmiany sączące się, grudkowate w okolicy głowy i nasady ogona
- asymetria jąder - prawe znacznie większe, powiększona prostata, zalecana jak najszybsza kastracja
- przerośnięte pazury
- stan sierści w opłakanym stanie
- stan uzębienia nie wskazuje na wiek 8 lat. Ma bardzo ładne, czyste i zadbane zęby, kilku brakuje ale ogólnie zero kamienia na kłach i trzonowcach.
28.07.2014- U Barneya była Dobra Wrózka, co z chłopaka zrobiła Królewicza :)Teraz całkiem nowy Barney może zostać Gwiazdą!
05.08.2014- Barney miał zabieg kastracji. Podczas zabiegu wykryto guz. Na szczęście po badaniach okazuje się, że niegroźny :)
Barney :) jest gotowy do adopcji:) Psia maskotka, nie inaczej!
Aktualnie jest pięknie ostrzyżony, ale jak odrośnie mu sierść będzie cudownym kudłaczem
Jest średniej wielkości pieskiem, sięga do kolana.
Spokojny, bardzo opanowany pies, ogromny pieszczoch:) codziennie musi być dawka przytulania, wciska się pod ręce, kładzie pyszczek na kolana, patrzy swoimi wielkimi migdałowymi oczami... cudo!
Barni to grzeczny i ułożony pies domowy. Zachowuje czystość, umie chodzić na smyczy, bardzo dobrze dogaduje się z innymi psami, w domu tymczasowym mieszka z mniejszą suczką. Zostaje sam w domu bez problemu, gdy my wychodzimy do pracy, nie szczeka ani nie niszczy podczas naszej nieobecności.
Grzecznie podróżuje - samochodem, metrem, tramwajem czy autobusem.
Wpatrzony w człowieka jak w obrazek, ma ogromne migdałowe oczy, którymi wyraża więcej niż tysiąc słów
Barney szuka najlepszego domu z możliwych, BEZ DZIECI dlatego osobę zainteresowaną adopcją pieska będziemy prosiły o wypełnienie ankiety, spotkanie się na spacer i podpisanie umowy adopcyjnej.
Wiek: 6 lat
Zaszczepiony: tak
Odrobaczony: tak

Berta

Berta to sunia średniej wielkości, w wieku około 6 lat. To zwykły kundelek, który latami czekał w schronisku na swojego człowieka, na swoją szansę. Niby już przywykła, niby się przyzwyczaiła, ale w jej oczach ciągle pojawiała się nadzieja. Może to dziś?... Może to ten człowiek? Najgorszym momentem dla Berty była chwila powrotu do schroniska, po spacerkach z 12 letnią dziewczynką, na których bawiła się, przytulała, tarzała w trawie, była najzwyczajniej w świecie szczęśliwa, a tu okazuje się, że trzeba wracać do pustego boksu. Zapierała się wszystkimi łapkami przed zimną, schroniskową bramą , a Ola nie mogła powstrzymać płynących łez. Ola - 12 letnia wolontariuszka ma już zwierzaki w domu, nie może przygarnąć Berty, ale codziennie pyta czy znalazł się ktoś kto pokocha tego zwykłego, a jednak niezwykłego kundelka. Dzięki pomocy wielu ludzi, którym leży na sercu dobro wszelkich psich stworzeń i dla Berty zaświeciło słoneczko. Zamieszkała w hoteliku,gdzie ma stały dostęp do spacerów, ludzi - starszych i młodszych, ma własny kąt i michę pełną smakołyków. Okazało się , że ta zamknięta w sobie sunia jest radosnym pełnym życia psiakiem, łagodnym w stosunku do ludzi i psów. Sunia jest zaszczepiona, odrobaczona, wysterylizowana i zaczipowana. Ktoś kto pokocha Bertę całym sercem zyska w niej przyjaciela na całe życie Berta mieszka w hotelu dla psów.

Broniuś

Broniuś. Od 25 kwietnia 2014 roku nasz nowy podopieczny :) Zabrany z tomaszowskiego schroniska dla zwierząt.
-----------------
Broniuś nie miał nic. Jednego dnia stracił wszystko. Dosłownie. Stracił dom, Pana, stracił zdrowie. Uległ poważnemu wypadkowi. Przywieziony do schroniska wyglądał makabrycznie. Nikt nie dawał mu szansy. Głowa Broniusia była bardzo spuchnięta. Dzięki walce Lekarza o jego życie Broniuś wyszedł z tego, wyzdrowiał. Po prawie roku mieszkania w schronisku pojawiła się oferta Domu Tymczasowego dla Broniusia. I od 25 kwietnia 2014 roku Broniuś już nie mieszka w schronisku, mieszka w domu tymczasowym i czeka na swoich stałych opiekunów. Broniuś ma około 6 lat. Jest wspaniałym, bardzo radosnym psem. Bywa zaborczy i chce mieć właściciela tylko dla siebie. Najchętniej spędzałby z nim każdą chwilę. Pakuje się z radością do łóżka i na kanapę, choć tak naprawdę to ogród i podwórko jest dla niego największą radością. Ma duży apetyt i bardzo lubi jeść. Jest bardzo całuśny, niemal na każdym kroku okazuje swoją miłość do ludzi i rozdaje buziaki. Broniuś jest wykastrowany, zaszczepiony, odrobaczony i zaczipowany. Sięga do kolana. Bronek to zlękniony pies. Podejrzewamy, że był bity. Bardzo boi się gwałtownych ruchów, wyciąganej ręki. Na spacerach chodzi grzecznie, choć nie pewnie. To pies potrzebujący wyjątkowo wiele miłości. Już dość krzywdy i cierpienia w jego życiu. Szukamy dla Broniusia domu stałego, opiekunów, którzy będą mogli mu poświęcić dużo czasu, bo potrzebuje obecności człowieka i miziania za uchem. Najlepszy byłby dla niego dom z wyjściem na ogród.

Bunia

Maleńka Bunia szuka swojego miejsca na ziemi. Adopcja.

Bunia jest naszą najnowszą podopieczną i jednym z najmniejszych naszych psiaków. Zabraliśmy ją dziś ze schroniska w Łowiczu. Bunieczka jest zdrową, ok 6 letnią sunią. Zanim trafiła do schroniska szwendała się po ulicach miasta, dokarmiana przez przechodniów. Została zabrana z parkingu pod sklepem. To maleństwo prawdopodobnie miało kiedyś dom. Nie wiemy co się stało, jak trafiła na ulicę. Jednak jest przyzwyczajona do bliskiego kontaktu z człowiekiem. Lubi się przytulać, dawać buziaki. Na schroniskowe spacery chodziła uwieszona nogi wolontariuszki, bojąc się powrotu do boksu. W boksie rozpaczała niemiłosiernie. Między innymi ta jej rozpacz była powodem zabrania jej ze schroniska do hoteliku.
Ta sunia potrafiła usnąć w ramionach wolontariuszki. To nie było miejsce, w którym mogłaby przeżyć bez uszczerbku na psychice. Mimo braku środków na kolejnego psa zdecydowaliśmy się ją zabrać i nie ukrywamy, że liczymy na Państwa pomoc. I na nowy wspaniały dom.

Czaruś

No i kolejne uratowanie tomaszowskie psie życie - CZARUŚ!
Od 7 sierpnia 2014 roku nasz nowy podopieczny! Poznajcie jego historię..
----------
Siedzi samotny pomiędzy kratami,
Zaklęty w pustce i swej samotności.
Spojrzy na Ciebie smutnymi ślepkami,
W nadziei, że dasz mu choć trochę miłości...

Chcemy przedstawić Wam Czaruś. To pięcioletni maleńki psiak. Znaleziony został na cmentarzu. Może czekał na swojego Pana, który udał się w swą ostatnią podróż??? Tego niestety nie wiemy...

Czaruś jest grzecznym i posłusznym psiakiem. Potrafi chodzić na smyczy, potrafi kochać bezgranicznie. jest wychowany, nie szczeka. To psi ideał.

W tomaszowskim schronisku przebywał od grudnia 2011 roku. Za kilka miesięcy minęły by 3 lata...

Czaruś kilka razy wracał z adopcji, powód? Za grzeczny, za spokojny, nie szczeka, nie pilnuje. A przecież miał być stróżem domu, podwórka. A Czaruś to pies na kanapę, pies do przytulania, on potrzebuje jedynie człowieka, od życia nic więcej nie chce.

Nie potrafię sobie wyobrazić co on musiał czuć z każdym powrotem do schroniska. Dano mu namiastkę miłości, a za chwilkę odebrano mu wszystko to o czym marzył. I to tylko dlatego że jest to bardzo spokojny pies. Z biegiem czasu zamykał się w sobie coraz bardziej. Dla ludzi odwiedzających schronisko był niewidoczny, nijaki, zwykły. Czaruś miał już dość tego miejsca, było mu bardzo, bardzo źle. Nie rozumiał co się wkoło niego działo. Nie rozumiał - czemu musiał tu być.

Postanowiliśmy zabrać go ze schroniska kilka dni temu razem z Agą. W Hoteliku Czaruś okazał się bardzo przyjaznym i radosnym pieskiem. Uwielbia kontakt z człowiekiem, z innymi psami. Ogon merda mu na wszystkie strony i chyba nie wierzy, że nareszcie jest bezpieczny.

Czaruś to mały, młody jeszcze, zdrowy pies, który powinien już dawno mieć dom. Dlaczego nie ma? Dlaczego każdy przechodzi obok niego obojętnie? Prosimy Was o pomoc Kochani - znajdźmy wspólnie dom dla Czarusia, ten ostatni, najlepszy, jedyny.

Urodzony: 08.2009
Wielkość: średni, do kolana

Dino

"Posyłam ci bezdomne moje serce.
Co chcesz z nim zrób.
Na swoje zamień to bezdomne serce
Lub zatrać, zgub.
Wdzięczne ci będzie to bezdomne serce
Nawet za grób."

Jak patrzymy na Dino leżącego na budzie, mamy nieodparte wrażenie, że Julian Tuwim pisał ten wiersz o nim...

Dino jest już bardzo zmęczony życiem w więzieniu...ciągłą walką o przetrwanie...jedzenie...budę...
Dino już sie poddał...Już nie walczy o uwagę człowieka...
Leży na budzie, trzęsie się...ze strachu? Z zimna?
Ile jeszcze zim wytrzyma w schronisku taka mała bezbronna kuleczka?...W za dużej, nieocieplonej budzie?...
Został oddany do schroniska przez właściciela w lipcu 2010 r.
- Wtedy pękło serduszko Dino.
Czy znajdzie się ktoś, kto sklei jego serduszko i uleczy duszę?...

Dino znalazł cudowny dom tymczasowy. Pełen miłości i ciepła. Na tyle cudowny, że Dinuś zostaje w tym domu na stałe:):)

Drops

Lizak i Drops - dwa słodziaki, kochane, małe i młodziutkie psiaki. Psiaki znalezione w lesie koło bunkra na Jeleniu. Skazane wyłącznie na siebie, na głód, upał, bezdomność. Mimo tego, że ktoś się ich pozbył, są pełne wiary i ufności. Może Dropsik troszkę mniej, podchodzi bardziej z dystansem do nowo poznanych, ale Lizak, jak imię wskazuje z miłości gotów jest lizać Człowieka bez końca. Psiaki koczowały przez parę tygodni w lesie. Ania jeździła tam codziennie, karmiła i oswajała tego bardziej przestraszonego. Drops - ma około półtora roku, był bardzo przestraszony, początkowo nie chciał podejść, ale odrobina cierpliwości i uczucia i dął się przekonać, że ludzka ręka to nie tylko ból, a przyjemność.Drops jest nieśmiały, z dystansem podchodzi do obcych, ale jak już kogoś pozna, to staje się cudownym psiakiem. Uwielbia głaskanie za uchem i wspólne spacery, dostosuje się do każdego, on chce po prostu kochać. Jest wykastrowany. Najlepszy dom dla Dropsa, to dom u starszych osób, które zapewnia mu spokój i stagnację.

Focus

Focus trafił do tomaszowskiego schroniska w 2010 roku jako szczeniak. Jest tu od 4 lat. Focus bardzo lgnie do ludzi, lgnie również do psiego towarzystwa. Nie lubi być sam. Sam już był, kiedy został porzucony. Focus musiał dawać sobie radę sam jako szczeniak, dlatego też przybłąkał się na teren II LO gdzie mógł liczyć na jedzenie i dotyk ręki człowieka. Focus bardzo kocha dzieci i młodzież, mimo, że był młodziutki to pamięta, ze właśnie to oni dzielili się z nim kanapkami. Jest kontaktowym pieskiem, mądrym i grzecznym. Bardzo dobrze dogaduje się z innymi psami, sam jest raczej zagubiony. To bardzo delikatny psiak, potrzebuje osoby wyrozumiałej i cierpliwej. Idealnie nadaje się do mieszkania.

IMIĘ: FOCUS
WIEK: 4 lata
ROK URODZENIA: 2010
ROZMIAR (S/M/L/XL): M
Kastracja: Tak
Szczepienia: Tak
Chip: Tak

Foksik

Od 22.06.2014 r. nasz nowy podopieczny - FOKSIK.
5,5 kg maleństwo, które przez dwa lata tkwiło w schronisku.

Siedział cichutko w kąciku…
Bez szczeknięcia, warknięcia, machnięcia ogonkiem.
Jakby nie nasz Foksik. Zawsze dzielny, zawsze pierwszy przy kratach, zawsze dający sobie radę z dużo większymi psiakami. Co się stało? Przecież… to nieprawdopodobnie, niepodobne do niego.
Czy już miał dość? Czy już stracił nadzieję? Że w końcu, że może, że nareszcie ktoś go zauważy? Wypatrzy? Zabierze do domu?

Ile znieść może maleńki psiak? Okruszek?
Ile minut, godzin, miesięcy i lat w schronisku? Tak lat. To już 2 rok…
Czy pozwolimy na to, żeby Foksik przegrał najważniejszą bitwę? Dopuścimy do Waterloo Foksika? Skażemy go na wieczne wygnanie na wyspie Św. Heleny?

Udostępniajcie tego maleńkiego psiaka, o wielkim serduchu i wielkiej odwadze. Tego, który nie poddał się po porzuceniu, tego który dzielnie zniósł śmierć następnego Pana i powrót do schronu.
Nie pozwólmy by w końcu dopadła go niemoc i depresja.

Historia naszego maleństwa:
Mieliśmy już psa, który jeździł koleją. Mamy teraz psa, który jeździł autobusem. Foxika znalazł na krańcówce autobusu nr 3 kierowca. Był zaplątany w smycz i przywiązany z tyłu autobusu do siedzenia. Nie wyglądało to na to, że sam wsiadł za ludźmi do auta! Wygląda na to, że tego maleńkiego psiaka, ktoś w tym autobusie z premedytacją porzucił. Foxik jest rudy jak lis i maleńki, waży zaledwie ok. 5 kg. Ociupinka początkowo była przerażona sytuacją w jakiej się znalazła czyli porzuceniem, schroniskiem, brakiem Pana. W tej chwili uwielbia siedzieć na kolanach i się przytulać. Jest szybki jak pchełka, energiczny, wesoły.

Niestety, to nie koniec pasma nieszczęść. Adoptowany, przeżył smierć swojego nowego Pana - znowu schrnisko.

Kolejna adopcja - kolejny powrót.

Ile jeszcze zniesie to maleńkie ciałko?

Po dwóch latach postanowiliśmy go zabrać ze schroniska i od 22 czerwca 2014 r. Foksik przebywa w cudownym hoteliku. Mieszka w domku, ale ma do dyspozycji podwórko i masę kolegów i koleżanek.

Szukamy dla niego domu.

Forest

Historia Foresta jest bardzo smutna... nie wiemy jak trafił do schroniska na Paluchu.... Piękny, młody, przyjacielski, błyskawicznie znalazł dom... No cóż - Pani zainstalowała alarmy i przestał już być jej potrzebny, przecież o taką sierść trzeba dbać. Przypuszczamy, ze został wywieziony przeszło 100 km od swojego domu, porzucony w głuszy lesnej. Zdany na własne siły... Dostaliśmy zgłoszenie... jedziemy.... Szukanie zajmuje nam chwilę... Biegnie.... mały niedźwiedź, biegnie i zaczyna się z nami bawić. Na moje oko jest młodziutki... Dzieciak... najgorsze, że ufny dzieciak.... skołtuniony, skorupa w pewnych miejscach... Forest ma około 2 lat. Jest pięknym, dużym psem typu francuskiego (Briard). Jest łagodny w stosunku do innych psów i ludzi(w tym dzieci). Z powodzeniem może zamieszkać zarówno w domu z ogrodem, jak i mieszkaniu. Zachowuje czystość, nie niszczy - jest jeszcze młody i w związku z tym dość żywiołowy, więc adoptujący musi mu zapewnić odpowiednią ilość ruchu i zabaw. Ze względu na to, że znaleźliśmy go w lesie, musiał zostać ogolony, jednak jest psem typowo długowłosym, tak więc jego sierść wymaga pielęgnacji, bądź sezonowego strzyżenia. Jest wykastrowany, zaczipowany i zaszczepiony. Forest uwielbia zabawy piłeczką i jest to dla niego nagroda najwyższej jakości Historia Foresta jest bardzo smutna... nie wiemy jak trafił do schroniska na Paluchu.... Piękny, młody, przyjacielski, błyskawicznie znalazł dom... Niestety, Pani zainstalowała alarmy i przestał już być jej potrzebny pies,tym bardziej ,że o taką sierść trzeba dbać. Przypuszczamy, ze został wywieziony przeszło 100 km od swojego domu, porzucony w głuszy lesnej. Zdany na własne siły... Dostaliśmy zgłoszenie... jedziemy.... Szukanie zajmuje nam chwilę... Biegnie.... mały niedźwiedź, biegnie i zaczyna się z nami bawić. Na moje oko jest młodziutki... Dzieciak... najgorsze, że ufny dzieciak.... skołtuniony, skorupa w pewnych miejscach... Forest ma około 2 lat. Jest pięknym, dużym psem typu owczarka francuskiego Briard. Jest łagodny w stosunku do innych psów i ludzi(w tym dzieci). Z powodzeniem może zamieszkać zarówno w domu z ogrodem, jak i mieszkaniu. Zachowuje czystość, nie niszczy - jest jeszcze młody i w związku z tym dość żywiołowy, więc adoptujący musi mu zapewnić odpowiednią ilość ruchu i zabaw. Ze względu na to, że znaleźliśmy go w lesie, musiał zostać ogolony, jednak jest psem typowo długowłosym, tak więc jego sierść wymaga pielęgnacji, bądź sezonowego strzyżenia. Jest wykastrowany, zaczipowany i zaszczepiony. Forest uwielbia zabawy piłeczką i jest to dla niego nagroda najwyższej jakości .

Isia

Isia - cztero miesięczne psie dziecko. Siedziało toto po wejściem do windy, skulone, zmarznięte i przerażone. Ot rudy kłębuszek strachu. Naiwnie sądziliśmy, że się tylko zgubiła. Po kilku dniach już wiedziałyśmy - Iśka to nie zguba. Prawdopodobnie pozbyła się jej patalogiczna rodzina nadużywająca alkoholu. Iśka była bita, to pewne. Potrafi posikać się ze strachu na każdy gwałtowniejszy ruch w jej stronę. Kochane maleństwo :( Jest bardzo czyściutka, nie zabiedzona, w szelkach chodzi bez zarzutu. Czasem nabrudzi, owszem ale wcześniej daje znaki że chce wyjść. Teraz ma jakieś 35 cm wysokości. Po łapkach patrząc i po ogólnej budowie ciała nie będzie wielkim psem. PILNIE szukamy dla młodej domu. Choćby tymczasu.

Iskra

Podobno nie ma nic piękniejszego, niż koń w galopie, to prawda - konie są cudowne w swoim ruchu, w swobodzie, wolności.. można na nie patrzeć godzinami podziwiać to czyste piękno. Wśród arabów krąży legenda o powstaniu koni : "Wtedy wziął Bóg garść południowego wiatru, tchnął w niego oddech i stworzył konia. Rzekł do niego: imię twoje jest arabskie, dobro jest związane z twoja grzywą, zdobycz - z twoim grzbietem. Wybrałem ciebie spośród wszystkich zwierząt jucznych i zrobiłem z twojego pana - twojego przyjaciela; dałem ci siłę do lotu bez skrzydeł"... I taka jest Iskra - lekka jak wiatr, delikatna jak tchnienie, wrażliwa, piękna i... śmiertelna. Iskra ma 3,5 roku. Jest drobna,delikatną kobyłką szukająca domu. Na tę chwilę szuka wspólnego domu ze swoim źrebaczkiem. Od nas.. zależy życie dwóch istot..

Kubuś

Kuba... nasz nowy podopieczny.

Kolejny chory psiak, bez szans na dom...
Kuba miał dom! Ale go stracił...
Na dodatek ktoś do niego najwidoczniej strzelał ze śrutu, bo takowy tkwi w jego kręgosłupie :(
Ponad 1,5 roku Kuba przebywał w schronisku... Pies, który ledwie powłóczy łapinkami. Nie miał tam szans. Dobry anioł wypatrzył go i zabrał po lepsze życie do hotelu, ale to nie takie proste...
Kuba jest chory, bardzo chory. Nie może chodzić, czuje ból. Boi się, a właściwie jest przerażony w nowym miejscu. Nie ufa ludziom. Co przeszedł??? Tego nikt się już nie dowie...

Kubuś to kundelek w typie jamnika, chociaż z jamnika ma raczej niezbyt wiele. Głównie to, że jest długi i ma krótkie łapki. Ma ok. 7 lat.
To śliczny, pełen miłości psiak. Jest bardzo grzeczny i kochany.
Kubuś jest w trakcie rehabilitacji. Ma niedowład tylnych kończyn, jego szanse w schronisku są marne.

Dziś okazało się, że Kubulek nigdy nie będzie sprawnym psiakiem. Zakupiliśmy mu wózeczek, aby mógł się swobodnie poruszać i aby nie ranił sobie łapek. Mimo niepełnosprawności to fantastyczny psiak pełen wigoru i radości

Czy ktoś pokocha Kubusia? Czy ktoś da mu szansę na życie? Na rehabilitację?

Largo

Śliczny młody piesek w typie owczarka niemieckiego trafił na początku grudnia do Punktu Przetrzymań w Pszczynie. Niestety z miejsca tego psy wywożone są do znanego ze złych warunków schroniska, w którym mają bardzo małe szanse na przeżycie. Pech chciał, że po kilku dniach pies zachorował na parwowirozę. Wszyscy wiemy, jak groźna i podstępna jest to choroba, a choroba w punkcie przetrzymań jest wyrokiem – natychmiastowy wywóz. Dobre anioły czuwały nad psiakiem. Zainteresowały się nim przedstawicielki Fundacji Zwierzęca Arkadia i wzięły go pod swoje skrzydła, tym samym ratując mu życie. Chłopak został nazwany Largo i od tego momentu nie był już bezdusznym numerem w azylu. Dziewczyny umieściły go w lecznicy i rozpoczęła się ciężka , nierówna walka – rokowania były bardzo ostrożne. Szybko jednak okazało się , że psina ma ogromną wolę życia i powoli wraca do zdrowia. Po pokonaniu tej ciężkiej choroby Largo nie miał się gdzie podziać. Nie było żadnego domu na horyzoncie oraz pieniędzy na hotelik. Nie mógł wrócić do zimnego kojca w punkcie przetrzymań.
W międzyczasie pojawiła się szansa na dom, niestety rodzina adopcyjna przestraszyła się ewentualnych kosztów dalszego leczenia. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, a ten biedak musiał opuścić lecznicę, która w tym okresie była zamknięta. W Wigilię, w ten jedyny magiczny dzień w roku, kiedy zdarzają się prawdziwe cuda, zadziałał łańcuszek ludzi dobrej woli, którzy zebrali fundusze i udało się umieścić Largo w lecznicy w Bielsku Białej. Niestety okazało się , że jest osłabiony, ma obniżoną odporność i znowu jest chory, tym razem na zapalenie górnych dróg oddechowych. Jego wyniszczony organizm – ważył 15 kg. same kosteczki, szkielet obciągnięty skórą, słabo radził sobie z chorobą, ale i tym razem Largo wyszedł zwycięsko z walki. Ten pies wykazał się ogromną determinacją, miał wielką chęć życia i pokonał wszystkie przeciwności losu. Obecnie Largo znajduje się w hoteliku Tymczasik pod Częstochową i czeka tam na swój prawdziwy dom. W chwili obecnej Largo jest zdrowy i dochodzi do dopełni sił. Jest młodym 1,5 – 2 letnim pieskiem w typie owczarka niemieckiego. Jest bardzo energiczny i żywiołowy. Ma super charakter, jest łagodny w stosunku do ludzi, uwielbia się przytulać. Chce kochać swojego człowiek i być kochanym. Larguś jest psem unikatowym, ma niesamowite oczy, wystarczy raz spojrzeć i toniesz w morzu miłości. Nie można go nie kochać. Lubi wszelkie zabawy i długie spacery. Chętnie jeździ samochodem i jest w nim bardzo grzeczny. Zachowuje czystość w domu. Chłopiec poszukuje domu z kanapą. Nie zostanie wydany do budy i pilnowania posesji. Szukamy domu bez małych dzieci, chętnie z innym pieskiem – ładna sunia mile widziana. Largo szuka odpowiedzialnego człowieka , który nigdy go skrzywdzi i nie opuści w potrzebie. Pies jest zaszczepiony, zachipowany, wkrótce wykastrowany. Adopcja po wypełnieniu ankiety i podpisaniu umowy. Obowiązuje wizyta przed i poadopcyjna.

Lisu

Od 05.07.2014 r. Lisu jest pod opieką naszej Fundacji Amicus Canis. Przebywa w hoteliku. Nadal szukamy dla niego domu.

Lisu przebywał w Tomaszowskim Schronisku od 2010-2014 roku. Aż 4 lata. Zamieszkiwał mały boks bez wybiegu, gdyż umie skakać przez płoty. Jego wyjście z boksu na spacer odbywało się mniej więcej raz w miesiącu :( Jest przemiłym, kochającym psiakiem. Uwielbia towarzystwo innych psów, ludzi, dzieci. Będzie idealnym przyjacielem zwierzolubnej rodziny. W Schronisku przebywał 4 lata, chcieliśmy zmienić jego życie, odmienić jego los - znaleźć mu dom. Pomyśleliśmy - najpierw wyciągniemy go z tego miejsca, potem DOM. Mamy nadzieję, że nam się to uda - z Waszą pomocą!

Lisu - pies wzbudzający respekt swoim wyglądem, ale to mylne wrażenie. Tak naprawdę Lisu to wielka pierdoła. Nie ma w nim cienia agresji. Akceptuje zarówno psy jak i suczki. Nie wdaje się w kłótnie, stroni od konfliktów, usuwa się na bok, niektórych psów się boi. Uwielbia ludzi, na ich widok popiskuje i tak bardzo prosi o podejście do krat. Lubi dzieci. W boksie czeka tylko na głaskanie i przytulanki. Lisu jest silny, po wyjściu ze schroniska na spacer początkowo ciągnie, chce biec ile sił w łapkach, ale potem się uspokaja i bardzo grzecznie chodzi na smyczy. Lisu już wrócił kiedyś z adopcji, gdyż uciekał przez płot. Umie przeskoczyć bez problemu średnio wysokie ogrodzenie. Lisu bardzo dobrze czuł by się w domu z innym psiakiem. To wyjątkowy pies, który bardzo potrzebuje człowieka. Daj mu szansę, nie pożałujesz!

Imię: LISU
Wiek: 5 lat
Rok urodzenia: 03.2009
Rozmiar: duży

Lisu jest wykastrowany, zaszczepiony, odrobaczony i zaczipowany.

Kontakt w sprawie adopcji:
665-219-400
730-355-970
730-355-971
adopcje@op.pl

Lizak

Lizak i Drops - dwa słodziaki, kochane, małe i młodziutkie psiaki. Psiaki znalezione w lesie koło bunkra na Jeleniu. Skazane wyłącznie na siebie, na głód, upał, bezdomność. Mimo tego, że ktoś się ich pozbył, są pełne wiary i ufności. Może Dropsik troszkę mniej, podchodzi bardziej z dystansem do nowo poznanych, ale Lizak, jak imię wskazuje z miłości gotów jest lizać Człowieka bez końca. Psiaki koczowały przez parę tygodni w lesie. Ania jeździła tam codziennie, karmiła i oswajała tego bardziej przestraszonego. Lizak – to wyjątkowy pies o oryginalnej urodzie. Mimo traumatycznych przeżyć nadal bezgranicznie kocha ludzi. Jest psem, który odnajdzie się w każdym domu. Z radością cały czas macha językiem, rozdaje buziaki, macha ogonkiem bez ustanku. Kocha cały świat. Z cierpliwością znosi zabiegi pielęgnacyjne, pozwala na wszystko dzieciom. Jest wykastrowany. Lizak – ma około 3 lat. I bardzo lubi obserwować ptaki w locie

Mambo

MAMBO od 07.02.2014 przebywa w Domu Tymczasowym w Warszawie. Nadal szukamy dla niego domu. Przeszedł skomplikowaną operację, jednak nadal musi być pod kontrolą lekarzy Zaopatrujemy DT w karmę i opiekę weterynaryjną. Ma tylko nas...i...mało czasu...Tydzień? Może dwa? Gdy miną, może być już za późno... Mamy krótki czas na reakcję i przywrócenie Mambo do godnego życia....Mambo wyszedł na spacer w ostatnią niedzielę...Już nie wrócił taki sam...o własnych siłach... Po konsultacji u dr Gierulskiego w klinice Animals w Łodzi usłyszeliśmy to, czego się obawialiśmy... Diagnoza: -przerwane więzadła w kolanie -przemieszczona rzepka -pęknięcie przynasadowe kości udowej -wrodzona wada położenia guzowatości kości piszczelowej Jedynym ratunkiem dla Mambo jest operacja! Jej koszt to 1200 zł! Schronisko nie ma tyle środków, by pomóc Mambo! Jedyna nadzieja w NAS KOCHANI! Potrzebujemy tez dla Mambo w trybie PILNYM choćby DT, by mógł dojść do siebie...Warunki schroniskowe nie pozwolą mu odzyskać sprawności! Kolejny raz życie go doświadcza... Przeczytajcie jego smutną historię... Pamięta krzywdę. Pamięta ból. Pamięta chłód...głód... Spójrzcie w jego oczy...Są piękne...ale czai się w nich ogromny smutek, to straszliwie skrzywdzony przez człowieka pies. Mambo ma zaledwie rok, a już musiał tyle wycierpieć...już musiał zawieść się na ludziach... Zabrany interwencyjnie z okolic ul. Majowej w Tomaszowie Maz., żył, a raczej wegetował, w zatrważających warunkach... Łzy same płynęły po policzkach, gdy widziałam, jak to Biedactwo nie jest w stanie wyjść z budy, nie miał siły się podnieść... Na pólmetrowym łańcuchu, przykuty do budy, bez miski z jedzeniem... Tego, co jego właściciele nazywali piciem, z pewnością bym tak nie nazwała... Słowa właściciela: "To on mnie ma strzec i bronić!" wstrząsnęły mną do reszty...W dodatku po oględzinach okazało się,że Mambo musiał mieć złamane żebro...Tak bardzo skrzywdzony, a nadal tak ufny..Wtulał się we mnie jakby nigdy dotąd nie zaznał tego uczucia...Zresztą pewnie tak było...Mambo to bardzo dzielny pies, po tym wszystkim musiał walczyć o życie, gdy dopadła go babeszjoza...Ale wygrał! Wygrał życie, by teraz los znów zesłał na niego próbę... Mambo to niebywale przyjazny pies- łaknie miłości człowieka i jego dotyku, najprawdopodobniej nie zaznał jej dotąd w ogóle...Mimo swojej tragedii nadal ufa człowiekowi! Na widok innych psiaków merda ogonkiem, cieszy się. Akceptować to mało powiedziane, Mambo po prostu uwielbia inne psiaki. Na agresję Mambo reaguje, wycofując się. Nasz Mambo to niezmiernie łagodny, sympatyczny pies. Ledwo nabral sił po swoich przejściach, ledwo zaczął chodzić, nabierać wagi, cieszyć się życiem (choć w schronisku), a teraz? Ile jest w stanie wytrzymać to bezbronne, skrzywdzone stworzenie? Ile?

Masza

Oczywiście ledwo zaczęłyśmy robić coś w kierunku założenia fundacji, a pojawiła się ona… Młodziutka, przerażona, porzucona…. Jedna z najruchliwszych ulic Tomaszowa, auta pędzą 80-90 km/h, a na środku tej ulicy szczeniak obgryza sobie torebkę foliową . Dla Anki to pech, dla niej szansa na życie. Akurat tamtędy jechała , zatrzymała się na środku, żeby zablokować ruch i idzie do malucha. On ucieka, szczeniak prawie dziki, na szczęście głodny. Skusił się na ser żółty. Zabrała do domu, bo w schronie pewnie nikt by jej furtki nawet nie otworzył. Panicznie boi się psów, skacze do nich z zębami. Wabi się Masza. Pilnie szuka domu…, karmy i szczepień. Minęło kilka miesięcy Masza jest gotowa do adopcji, już się nie boi ludzi, ani innych zwierząt. Obecnie Masza ma 11 miesięcy, jest zdrowym, pogodnym i pełnym energii szczeniakiem. Masza bez problemu zostaje sama w domu nawet na kilka godzin, swoje potrzeby załatwia tylko poza domem.

Max

Max ma 5 miesięcy , jest zdrowy, zaszczepiony i odrobaczony. Maluch ma mnóstwo energii, uwielbia się bawić i biegać. Max został uratowany przed drastyczną śmiercią. Miał wraz z rodzeństwem być zatłuczony łopatą. Teraz do szczęścia brakuje mu tylko własnego posłanka, miseczki, zabawek i przede wszystkim kochającego człowieka.

Miki

Przywiązany łańcuchem do drzewa w Tomaszowie Mazowiecki. Szukamy mu pilnie domu.

----------------------
Godzina.. dwie.. trzy.. cały dzień.. noc. A on nie wraca. Czemu? Boje się, bardzo jest mi zimno. Kucam sobie na chodniczku i czekam. Mój Pan musi się zjawić, nie zostawiłby mnie, przecież tak bardzo go kocham.

Ktoś nadchodzi! Uśmiecha się do mnie. Przytula mocno i odpina łańcuch. To nie mój Pan, ale jest mi tak bardzo zimno, że idę za nią. Ufam jej. Co teraz ze mną?

Małego Mikiego znaleziono nieopodal sklepu Tesco w Tomaszowie Maz. Przywiązany był łańcuchem do drzewa. Spędził tam na pewno całą noc. Miał na sobie czerwone szelki i czerwoną obrożę anty kleszczową. Piesek jest zadbany, ale chudy. Został zabrany do lekarza, nie ma czipa. Nie mogliśmy tak po prostu go zostawić :( nie mogliśmy przejść obojętnie obok przerażonego maluszka. Nazwaliśmy go Miki. Ma około 4lat. Jest śliczny, niewielki i czyściutki.

U mnie w domu najadł się i napił. Był to prawdopodobnie kanapowy piesek, bo od razu wskoczył na łóżko i się położył. Jest troszkę wystraszony i nie bardzo wie co się dzieje :( Umieściłyśmy go w hoteliku, ale jest to tylko chwilowe rozwiązanie. Pilnie poszukujemy domu dla Mikiego.

Miki w hoteli jest bardzo grzecznym pieskiem, mimo że nieco wystraszony. Ma apetyt. Zachowuje czystość w domu, co jest niewątpliwą zaletą!

Pepsi

Pepsi - radosna, bardzo mądra, inteligentna, wierna do bólu. Ma około 3 lat. Jest zaszczepiona i odkleszczona. Niebawem przejdzie sterylizację. Oto jej historia: Pepsi żyła sobie na wsi u chłopa, któremu już kiedyś interwencyjnie zabrano psy. Przygarnął następnego - traf padł na PEPSI. Doszło do nas, że Pan wyjeżdża do Warszawy i chce się pozbyć tej niewinnej istotki i szóstki jej półtoramiesięcznych dzieci. Pozbyć mało humanitarnie - bo łopatą w łeb. Fundacja AMICUS CANIS zabrała interwencyjnie mamę i jej 6 szczeniaków. Psiaki zostały umieszczone w hotelu. Jedno z dzieci niestety umarło, Fundacja walczyła do samego końca, do ostatniej chwili, wydali mnóstwo pieniędzy, ale niestety nie udało się jej uratować. Madi miała popękaną przeponę i wszystkie narządy oprócz prostnicy i pęcherza z jamy brzusznej były w płucach. Niestety.. dla niej było już za późno. Pozostałe maluchy po części udało się wyadoptować, ale Pepsi cały czas czekała na swój dzień, na dzień zabrania do domu - wymarzonego domu. Takiego, w którym otrzyma dozgonną miłość, jedzenie o które wielokrotnie musiała walczyć oraz opiekę. Pepsi była bita, czasem ma takie odruchy jakby bała się uderzenia. Samo wspomnienie o tym, że miała zostać zadźgana łopatą daje do myślenia, że musiała być źle traktowana.. Pepsi jest obecnie w moim Bezpłatnym Domu Tymczasowym (BDT). Ale nie może tu zostać długo. Szukamy jej domu - ale zaznaczam, nie oddam jej na łańcuch. Pepsi musi mieć dom pełen miłości. Musi czuć się wyjątkowa i kochana. Jaka ona jest ? Pepsi jest psem bardzo kontaktowym. Bardzo szybko adaptuje się do nowych warunków. Uwielbia ludzi, każdego nowego odwiedzającego dom wita radośnie. Nie jest nachalna, skoczy na człowieka żeby się przywitać, ale delikatnie i z umiarem. Za mną chodzi krok w krok, nie interesuje ją nic innego jak kontakt z człowiekiem. Bardzo fajnie współpracuje z człowiekiem, słucha poleceń i w mig łapie wszystkie wskazówki. Niestety w przeszłości musiała być głodzona. Je bardzo łapczywie. Człowiekowi bez problemu daje dojść do miski, ale psu już na to nie pozwoli. W przypadku posiadania psa rezydenta należało by się przygotować na pracę z Pepsi i innym psem. Posiadam Beagle, który raz dziennie jest do niej wypuszczany. Biegają, szaleją, coś wspaniałego. Ale w momencie, gdy wyniosę jedzenie dla któregoś z nich Pepsi nie da innemu psu dojść, ani do siebie, ani do miski.
Szukamy dla niej domu, czym prędzej, nie może być porzucana z kąta w kąt. Ona chce mieć już coś swojego - swoją Panią/Pana, swoje miejsce na ziemi. Proszę udostępniajcie, pomóżcie. Udzielę wszelkich informacji pod numerem tel. 665-219-400.

Peruś

Nasz najnowszy podopieczny. Dopiero co pojechał do hoteliku Tymczasik, dzięki wielu dobrym osobom.
Peruś jest ze schroniska w Łowiczu.
Kolejna wakacyjna znajda. Skąd się wziął ten piękny uszaty staruszek? Nie wiadomo. Nie znamy jego historii, ale na pewno nie jest wesoła.
Peruś ma 11 latek, cierpi na padaczkę, prawdopodobnie pourazową, bo ma także problem z łapka. Chodzenie sprawia mu ból. Jest w trakcie diagnozy. Prognozy są różne. Chcemy i musimy być dobrej myśli.
Nie skazujemy Perusia na hotelik i bezdomność do końca. Co z tego, że ma 11 latek...? Czekamy na dom dla niego, tak jak dla każdego naszego podopiecznego.
Prosimy, nie przekreślajcie staruszków, one są takie bezbronne w schroniskach ... Wyobraźcie sobie co czuł Peruś w schronisku podczas ataku. On musi mieć dom!
Peruś czeka na Ciebie...

Pieszczoch

Pieszczoch stracił wszystko, miskę, posłanie, dom… A co najważniejsze - swojego ukochanego pana. Pozostawiony na leśnym parkingu nie wiedział co zrobić, co najmniej trzy dni przesiedział w jednym miejscu. Czekał… Wiernie czekał… ale niestety nikt po niego nie wrócił. Miał sporo szczęścia, że ktoś go zauważył, zabrał do domu i nakarmił. Pieszczoch odwdzięczył się jak mógł, oddał całe swoje serducho tymczasowej opiekunce. Pieszczoch, jak imię wskazuje uwielbia się przytulać, z ogromną miłością patrzy w oczy każdego człowieka. On kocha wszystkich nad życie. Tę jego miłość można zobaczyć na zdjęciach. Jedyna wada Pieszczocha, jeśli można w ogóle nazwać to wadą to nietolerowanie innych psów. Jest wykastrowany, ładnie chodzi na smyczy, zachowuje czystość w domu, nie hałasuje i nie niszczy. Bez problemu zostaje sam. Jednym słowem pies ideał. Jest zaszczepiony i zdrowy. Mieszka w bezpłatnym domu tymczasowym.

Rasti

Rasti to mały, roczny, kudłaty kundelek. Jak na małego psiaczka przystało uwielbia przytulanie i głaskanie i rzecz jasna bardzo chętnie spędza czas na kolanach człowieka. Rasti jest czystym pieskiem, wszystkie potrzeby załatwia na spacerach, pięknie chodzi na smyczy , akceptuje inne zwierzęta o ile go nie zaczepiają. Niestety Rasti niedowidzi. Prawdopodobnie zawdzięcza to swojemu byłemu Panu, który nie dość, że o zostawił samego na torach kolejowych to jeszcze prawdopodobnie dotkliwie pobił. Niedowidzenie jest najprawdopodobniej efektem urazu główki. Rastiemu w niczym to nie przeszkadza, świetnie sobie radzi, potrzebuje tylko chwili żeby poznać otoczenie. Dzięki swojej wadzie wzroku jest jeszcze bardziej przywiązany do człowieka, bardzo potrzebuje go na spacerach, jednak prowadzony na smyczy na nic nie wpada, daje się pięknie prowadzić. Rasti jest młodziutki, więc uwielbia bawić się piłeczką, wyczuwa ją węchem, tak samo jak swojego Człowieka. Może ty chciał byś zostać psim przewodnikiem? Może ty chciałbyś zyskać najlepszego przyjaciela, który odda Ci całego siebie w zamian za opiekę i miłość ? Rasti mieszka w hotelu dla psów.

Remik

IMIĘ: REMIK WIEK: 6 lat ROK URODZENIA: 2007 ROZMIAR (S/M/L/XL): L CHARAKTER: Kiedy przekroczysz bramę schroniska, wystarczy, że spojrzysz w lewo. Tam jest on. Jest już tak długo. Jest prawie od zawsze. Od lutego 2009 roku. To cała wieczność dla psa. Zwyczajny, nadzwyczajny kundelek. Czarny, z posiwiałą mordką ze zmartwienia. On ciągle stoi i czeka... I patrzy smutno zza krat. Przychodzą nowi ludzie i odchodzą. Przychodzą nowe psiaki, znajdują domy i odchodzą. On ciągle czeka... Ciągle wierzy, że ktoś zauważy, że jest niezwykłym psem. Ma przeraźliwie smutnym spojrzenie. Jest spokojny, nie jest nachalny. Nie skacze na kraty, z rozkoszą przymyka ślepka kiedy poczuje dotyk ludzkiej ręki...., umie chodzić na smyczy. Potrafi kochać... On ciągle wierzy, on ciągle czeka... Na ile jeszcze mu starczy tej wiary? Remik - zwyczajny - nadzwyczajny pies. Remik przebywa w domu tymczasowym tylko za karmę. To cudowny psiak, nadal szuka swojego miejsca na ziemi.

Skrytek

A jednak dostał.
Dostał na święta.. KRATY.
Skrytek tak właśnie został nagrodzony przez swojego "Pana"
W świątecznym czasie Wielkiej Nocy 2010 r.

Gdy wszyscy dzielą się ciepłem swoich serc,
Skrytek błąkał się zagubiony, skrzywdzony, porzucony.
Nie wiedział, dokąd iść, szukał swojego "Przyjaciela".
Podbiegał do każdego, błagał o pomoc.

I tak zostało do dziś.
Skrytek zamieszkał w Schronisku w Tomaszowie Mazowieckim i 4 lata prosił o serce, o ciepło, o choćby jedno spojrzenie przechodzących obok krat ludzi.

O dom już nie prosił. Już chyba brakowało mu sił i wiary.
Był bardzo zrezygnowany.

Po 4 latach pobytu w Schronisku postanowiliśmy zabrać go do bezpiecznego Hotelu dla Zwierząt. Skrytek oniemiał jak zobaczył swój własny ocieplany domek, piękny zielony wybieg i koleżankę z tego samego Schroniska, którą zabraliśmy wcześniej - Czikitę. Skrytek jest szczęśliwy, a my razem z nim. Ale w dalszym ciągu szukamy mu domu, takiego prawdziwego.

Skrytek to niewielki, 5-letni, radosny nakolankowy piesek. Kocha Wszystkich i Wszystko. Kocha i chce być kochany! Będzie idealny zarówno do domu z dziećmi, jak i do towarzystwa osób starszych. Nie zajmie wiele miejsca w domu, za to zajmie całe serce. Odwdzięczy się za okazane mu uczucia stokrotnie. Jeszcze tyle życia przed nim.

Szukamy dla Skrytka prawdziwego, odpowiedzialnego domu, własnej miseczki, posłania i odrobiny serca. Pomóżmy chłopakowi odnaleźć spokój i szczęście.

Skrytek jest zaszczepiony, zaczipowany, odrobaczony i wykastrowany.
Gotowy do adopcji od zaraz. Gotowy do kochania już od dawna.

Szakra

Szakra – 6 miesięcy żyła wraz z siostrą na ulicy, nie miała co jeść, gdzie schować się przed deszczem… Nie zaznała nigdy miłości, poczucia bezpieczeństwa, przyjaźni. Nie wiedziała, że szczeniaki powinny się bawić, być kochane i rozpieszczane. Przyszło jej dzieciństwo spędzić na ulicy, walczyć o przetrwanie już od początku życia. Jednak szczęście się do niej uśmiechnęło, znalazła je dobra dusza i zabrała z ulicy. Sunie zamieszkały w hotelu dla psów i pod okiem doświadczonego opiekuna nauczyły się żyć szczęśliwie. Sunie stały się normalnymi szczęśliwymi psami, uwielbiającymi pieszczoty, zabawę i długie spacery. Pięknie chodzą na smyczy. Swoje potrzeby załatwiają tylko na podwórku. W tempie błyskawicznym nadrabiały zaległości kilku miesięcy. Tamira znalazła dom Szakra nadal na niego czeka. Szukamy dla Szakry domu najlepiej z ogrodem, gdzie będzie mogła cieszyć się domem i swoim opiekunem, którego pokocha całym swym, psim sercem. Szakra uwielbia się bawić i nosić patyki. To taki duży dzieciak. Kocha ludzi i inne zwierzęta. Jest zaszczepiona, odrobaczona i wysterylizowana. Mieszka w hotelu dla psów. Obecnie ma około roku.

Szila

Szila o pięknym spojrzeniu czeka na życiową szansę PILNE!! Mam na imię Szila, mam 7 lat i czekam na swoją życiową szansę. Czekam i nie wiadomo czy się doczekam. Z wyglądu przypominam owczarka niemieckiego, ale jestem mniejsza i drobniejsza. Ładnie chodzę na smyczy, jestem posłuszna, uwielbiam pieszczoty, nie sprawiam żadnych problemów. Jestem bardzo grzeczną sunią, a moim głównym atutem jest niesamowite spojrzenie. Dzięki wspaniałym ludziom dostałam tą swoją szansę - trafiłam do hotelu dla psów, a tam czekała już na mnie moja cudna koleżanka ze schroniskowego boksu Berta. Teraz spokojnie wyglądam własnego domu i człowieka , który będzie się o mnie troszczył, a przede wszystkim da mi tyle miłości, ile jestem w stanie przyjąć. Kto podaruje mi miejsce w swym sercu oraz w swoim domu potrafię się odwdzięczyć. Szila jest zaszczepiona, odrobaczona, wysterylizowana i zaczipowana. Pomagamy w transporcie na terenie całej Polski. Szila mieszka w hotelu dla psów.

Tamira

Tamira wraz z siostrą – 6 miesięcy żyły na ulicy, nie miały co jeść, gdzie schować się przed deszczem… Nie zaznały nigdy miłości, poczucia bezpieczeństwa, przyjaźni. Nie wiedziały, ze szczeniaki powinny się bawić, być kochane i rozpieszczane. Przyszło im dzieciństwo spędzić na ulicy, walczyć o przetrwanie już od początku życia. Jednak szczęście się do nich uśmiechnęło, znalazła je dobra dusza i zabrała z ulicy. Tamira jest ciemniejsza i trochę większa. Jest bardzo ułożona, cudownie chodzi na smyczy,jest spokojniejsza i taka bardziej poważna. Kocha ludzi i inne zwierzęta, choć czasami jej odbija ale szybko można ją spacyfikować. Zaszczepiona, wysterylizowana i zaczipowana.

Tofik

Kolorowy świat spełnionych marzeń pobladł...
Zamienił się w pustkę schroniskowej rzeczywistości...
Zapach domu, ludzkiej ciepłej dłoni,zapach zwykłych kapci był tak przyjazny, tak Jego,
ale tylko przez chwilę...
Zdaje się, że to był tylko sen...
TOFFIK- 11-letni psiak wrócił z adopcji po ponad pół roku szczęścia.
Jeszcze przed chwilą nie wiedział, co się dzieje, ale teraz doskonale wie...
Sen prysł niczym mydlana bańka!
Tofik niestety bardzo źle zareagował na powrót do schroniska i dlatego został umieszczony w hotelu dla zwierząt.Jednak to nie to samo co prawdziwy, jedyny dom.
To może być jedyna szansa Tofika!
To już starszy pies.
Czy wiemy, ile czasu mu zostało? NIE
Prosimy Kochani! Pomóżcie nam rozpromienić stare lata Tofika!
Tofik to filigranowy pies- idealny nawet do małego mieszkanka
Uwielbia ludzi, ubóstwia pieszczoty i głos człowieka, kocha być noszony na rękach- wtula się w ramiona i przymyka oczy...
Wtedy czuje, że mu dobrze, że choć przez chwilę nic mu nie grozi... Tofik nie toleruje innych zwierząt.
Odbudujmy w Tofiku zaufanie i poczucie, że jeszcze Ktoś Go POKOCHA!

Wolfik

Nasz nowy podopieczny od dnia 15.02.2014 r. - WOLFI - z tomaszowskiego schroniska. ---------------------------------------------------------- To historia naszego Wolfika, naszego weterana, najkochańszego, najmądrzejszego, WSPANIAŁEGO PSA. Psa, który znosi samotność i cierpienie w milczeniu. Taki jest Wolfi. Nie skarży się, nie wyje, grzecznie czeka na swoją szansę. Przed Bożym Narodzeniem 2012 roku na ulicy Barlickiego w Tomaszowie Maz. wyrzucono go z auta, tak po prostu, perfidnie. Agnieszka usłyszała tylko PISK, KRZYK. I od tej pory Wolfi stacjonował przy sklepie Agi, dostawał od niej pyszne jedzenie, raczony był głaskankiem, przytulankiem- wszystkim, co najlepsze. Szukaliśmy mu domu, aż.... Zadzwonił telefon, Wolfiego potrąciło auto. NIE JEDNO AUTO, DWA AUTA! Żaden z szanownych Panów kierowców nie zatrzymał się, bo po co ? Przecież to TYLKO pies. Na sygnale zawieźliśmy go do schroniska. Walczyliśmy. Zbieraliśmy środki na operację. Pokochali go wszyscy: WOLONTARIUSZE, PRACOWNICY, KAŻDY, kto miał okazję go poznać. Cała przygoda Wolfiego odbiła się poważnie na jego zdrowiu. Wolfik doznał bardzo poważnego złamania podudzia z wieloma odłamami. Miał roztrzaskane kości. Założony mu został drut, który przechodził przez staw kolanowy. Dodatkowo kilka przewiązek drucianych wokół kości. Ze względu na to, że Wolfik jest nienajmłodszy, wszystko zrastało się w powolnym tempie. Łapka była za bardzo nadwyrężona i drut przepchnął się do stawu skokowego. Baliśmy się zwyrodnienia stawu. Cały czas łapka była ćwiczona, rehabilitowana. Druty zostały zdjęte, dostawał sterydy do stawu. Codziennie otrzymywał dawkę witamin i OSSOPAN - środek z wapniem i fosforanami przyspieszający gojenie kości. Na początku opatrunki zmieniane były raz na tydzień, następnie trzeba było wymieniać codziennie. Ćwiczyliśmy mu staw, rehabilitowaliśmy. Niestety, po tylu miesiącach walki, gdy Wolfi siedział cały czas uwięziony w klatce, wychodząc tylko na siusiu i króciutki spacerek, żeby nie obciążać łapki, trzeba było podjąć ciężką i przykrą decyzję. Łapka stała się niestety bezwładna. Już na niej nie stawał. Nie używał jej. Trzymał ją tylko lekko w górze... Dnia 30.04.2013 nadszedł dla WOLFIEGO sądny dzień, dzień zabiegu- amputacji tylniej prawej łapki. Już po tej dacie miał sobie radzić bez niej. WOLFI to bardzo dzielny, mądry psiak :) Nauczył się żyć o trzech łapakach. Teraz już biega, ma dużo energii. Wypracował sobie nawet system toalety, opierając się tylko na dwóch przednich łapkach. JEST NIEMOŻLIWY! Musimy jednak pamiętać o tym, że to nadal psiak bez jednej nóżki, psiak niepełnosprawny, który wymaga specjalnej troski, opieki. Schronisko to nie było miejsce dla niego. To miejsce, w kórym zwierzęta muszą "walczyć" każdego dnia, udowadniać swoją siłe fizyczną i "psychiczną", a Wolfi jest 10- letnim Staruszkiem bez jednej łapki. Nie mógł zostać za kratami w ZIMNYM boksie - zabraliśmy go do hotelu do Asi. Obecnie przebywa w hotelu w Budkach Żelazowskich nieopodal Sochaczewa. Wolfi ma około 10 lat. Jest radosnym, mądrym psem. Schronisko było nie odpowiednim miejscem na poznanie jego charakteru, teraz w hotelu będziemy mieli okazję przyjrzeć się mu bliżej.

Żuczek/dudu

Żuczek to pies po przejściach. Niestety nie dowidzi, możliwe też że inne zmysły szwankują. Dlatego Żuczek się boi wielu rzeczy. Boi się schroniska, nieznanych miejsc, nieznanych psów i ludzi. reaguje szczekaniem. Szczekanie to jego obrona. On chce pokazać, ze jest groźny, że niczego się nie boi. Niestety to wołanie o pomoc, to wołanie z rozpaczy, żeby zabrać go ze strasznego miejsca i dać mu poczucie bezpieczeństwa. Żeby mógł znać kąty i kąciki swojego domu... To straszne nie móc zobaczyć ani wroga ani przyjaciela, tak pisałam o Żuczku znając go przez kraty... Żuczek dobiegał, szczekał, pokazywał garnitur bielutkich ząbków i uciekał.... I przyszedł moment, ze postanowiliśmy wyjdzie na spacer, najwyżej mnie uchla i tyle. Najpierw pracownik wyniósł malutką kupkę psiego nieszczęścia, skuloną, trzęsącą się... A na spacerze cudowna metamorfoza Biegi, tarzanie, zapraszanie kolegów do zabawy. Myślę, że ktoś przesadził z jego wiekiem. Z Żuczka wyszło starsze szczenię. Strasznie bolało nas serce jak musiał wrócić do boksu. Dochodził i już ząbków nie pokazywał. Jak trafił na boksy ogólne pogryzły go psy, zmienił boks - pogryzła go Samba. Teraz jest w boksie, gdzie Alek notorycznie go podgryza. Żuczek znów pokazuje ząbki, a jednak z ufnością się tuli do ręki. Bojąc się o Żuczka życie, bo ciągle był gryziony, zabraliśmy go do hotelu. Jest innym psiakiem - psiakiem szczęśliwym. Na początku był strasznie spanikowany, kiedy się go dotykało w okolicach obroży, dzisiaj już daje sobie tam na spokojnie majstrować. Znowu zgubił kiltixa i zakładałam mu na nowo, wszystko dał sobie założyć bez skakania, wyrywania się. Diagnoza - Żuczek ma MAŁOOCZE. Jest to wada rozwojowa, polegająca na niedorozwoju gałki ocznej, która jest zbyt mała w stosunku do oczodołu. Przez to powieka może się podwijać, drażnić oko i powodować stany zapalne. W tej chwili wszystko jest w porządku, gałka oczna jest zdrowa. Nic się nie da z tym zrobić.